Rozmowa Ewy Foley z Ianem Whitem, "ojcem" australijskiej terapii kwiatowej -
australijskim psychologiem, zielarzem piątego pokolenia i homeopatą.

Ten wywiad dostępny jest na kasecie audio.


EF: Jak to się stało, że zająłeś się esencjami z australijskiego buszu i jak długo pracujesz z nimi?

IW: Wszystko zaczęło się w dzieciństwie. Moja rodzina od wielu pokoleń zajmuje się zielarstwem i badaniem uzdrawiającego działania roślin australijskich. Będąc małym chłopcem wiele czasu spędzałem w buszu z moją babcią. Ona zwracała moją uwagę na rośliny, które zamierzała zbierać; te same, które używane były kiedyś przez jej babkę i prababkę. Bardzo wcześnie doceniłem ich moc.

Mój ojciec był farmaceutą, ale też interesowały go naturalne produkty. Przez wiele lat badał działanie roślin australijskich. W naszym domu pełno było brązowych buteleczek różnej wielkości - i interesujące! - 30 lat później mój dom również jest przepełniony brązowymi buteleczkami i roślinami z którymi pracuję.

W liceum zainteresowałem się psychologią. Wybrałem ten kierunek na uniwersytecie i ukończyłem studia w tym zakresie. W czasie moich pierwszych studenckich wakacji pojechałem do Indii i Sri lanki. Wróciłem ciężko chory na dyfteryt. Zacząłem leczyć się różnymi ziołami z pozytywnym skutkiem.

W trakcie studiów próbowałem połączyć medycynę naturalną z psychologią. Ponieważ nie bardzo mi się to udawało to po uzyskaniu dyplomu z psychologii zacząłem drugi fakultet na wydziale naturopatii czyli medycyny naturalnej. Wiedziałem że jest to coś, co interesuje mnie dużo bardziej. Tam po raz pierwszy zetknąłem się z esencjami kwiatowymi. Byłem bardzo podekscytowany, bo wszyscy uzdrawiacze od czasów starożytnych twierdzili, że prawdziwe uzdrowienie ma miejsce, kiedy zajmujemy się nie tylko ciałem fizycznym, ale kiedy patrzymy na pacjenta holistycznie - czyli całościowo - zajmując się także wymiarem emocjonalnym i duchowym, gdzie często tkwi prawdziwa przyczyna choroby.

No i oto odkryłem esencje kwiatowe - leczące w bardzo prosty, skuteczny i bezpieczny sposób. W tym czasie jedynymi dostępnymi esencjami medycyny wibracyjnej były angielskie specyfiki opracowane przez brytyjskiego lekarza dr Edwarda Bacha.jeszcze w latach trzydziestych naszego wieku.

Przez dłuższy czas pracowałem z angielskimi kwiatami - podając je moim pacjentom, pisząc artykuły i prowadząc warsztaty wprowadzające do tego systemu medycyny holistycznej. Wierzyłem, że ktoś kiedyś zajmie się badaniem australijskich roślin.

Stało się tak, że jeden z moich przyjaciół poprosił mnie o zorganizowanie healing circle czyli kręgu uzdrawiania dla naszego ciężko chorego znajomego - Jima. W czasie operacji okazało się że jest to nowotwór wątroby i jelita grubego w zaawansowanym stadium. Byliśmy w szoku - Jim był przystojnym młodym facetem - ostatnią osobą, po której można było się spodziewać że umrze na raka. Więc kontynuowaliśmy krąg uzdrawiania dla Jima w każdy poniedziałek w moim domu. Jim zmarł tuż po swoich 31 urodzinach. Niedługo po jego śmierci w medytacjach zacząłem otrzymywać informacje dotyczące poszczególnych roślin, ich specyficznego uzdrawiającego działania, gdzie po nie jechać i jak przygotowywać z nich esencje. Przez następnych 18 miesięcy badałem rośliny, aby sprawdzić czy informacje które otrzymywałem były prawdziwe. Te pierwsze badania prowadzone były ok. 10 lat temu. Od tego czasu przygotowałem esencje z różnych części Australii. W tej chwili pracujemy z 62 indywidualnymi roślinami, także na ich bazie mamy specjalne kombinacje.

 

EF: Z tego co mówisz ten system uzdrawiania powstał na początku lat 30. Czy tak?

IW: Esencje kwiatowe stosowano już kilka tysięcy lat temu. Są dane mówiące o tym, że już Egipcjanie zbierali rosę z konkretnych roślin do leczenia problemów emocjonalnych. Pod koniec XVII wieku w Europie badał właściwości lecznicze roślin i ich zastosowanie Paracelsus. Australijscy aborygeni też stosowali rośliny i kwiaty do uzdrawiania. Spożywali je jako pokarm i lekarstwo przywracające emocjonalną równowagę i duchową harmonię. Jeżeli nie mogli danej rośliny zjeść bo np. banksia jest bardzo kolczasta - to siedzieli przy tym krzewie wierząc, że w ten sposób przejmują jego uzdrawiające wibracje.

W rejonie północno-zachodnim Australii zwanym Kimberly - rośnie wspaniałe drzewo baobab. Z niego zrobiliśmy ostatnią esencję. W czasie kwitnienia tego drzewa czyli od listopada do lutego ciężarne aborygenki mają zwyczaj zbierania białych kwiatów tego drzewa tuż przed rozwiązaniem. Ścielą tymi kwiatami wykopaną w ziemi dziurę i w tym miejscu rodzą. Skóra noworodka styka się z płatkami tych kwiatów tuż po przyjściu na świat. A - co ciekawe! - esencja z tych kwiatów przerywa wzorce rodzinne.

Uczymy się od swoich rodziców. Wiele z naszych emocjonalnych zachowań powstaje w dzieciństwie i powtarzamy je w dorosłym życiu. Nasi rodzice z kolei wzorują się na swoich rodzicach, a oni na swoich. I tak przez pokolenia. Kwiaty baobaba mają zdolność przerwania tych wzorców.

Są także inne kultury - w Brazylii, Indiach, Malezji gdzie uzdrawiacze od setek lat pracowali nad uzyskaniem uzdrawiającej wibracji kwiatów z różnych roślin. Kwiat jest najwyższą częścią rośliny i uzyskanie jego leczącej wibracji daje nam cała moc rośliny, przywracając równowagę emocjonalną i duchową.

 

EF: Co jest takiego szczególnego w roślinach australijskich?

IW: To interesujące. Kiedy wiele lat temu zacząłem przygotowywać esencje z kwiatów australijskiego buszu myślałem, że będą one lepiej przystosowane dla ludzi mieszkających w Australii. Potem uświadomiłem sobie, że są uniwersalne.

 W Australii - najstarszym kontynencie - istnieje największa na świecie ilość kwitnących roślin. Wierzę, że pierwsze kwiaty pojawiły się właśnie w Australii. Kwiaty australijskie mają nie spotykane gdzie indziej starożytne formy. Gdy w czasie moich warsztatów w Europie, Ameryce Północnej i Południowej pokazuję te kwiaty na slajdach uczestnicy są zawsze zaskoczeni ich unikalnym kształtem. Są niezwykłe, jedyne w swoim rodzaju. Także ciekawe są kolory. Mamy dużo czerwonych i fioletowych kwiatów. Fiolet oddaje duchową moc buszu australijskiego, a czerwony energię i witalność Australii - obydwie te cechy są obecne w naszych kwiatach. Także kwiaty te działają bardzo szybko. Działają równie dobrze i efektywnie dla osób mieszkających w Hong Kongu, Indiach czy Holandii jak i dla Australijczyków.

 

EF: Czy to oznacza, że te esencje działają tak samo dla wszystkich ludzi na świecie?

IW: Tak! Zdecydowanie tak. Jak powiedziałem działają równie szybko dla wszystkich bez względu na kraj zamieszkania.

 

EF: Proszę wyjaśnij jak tak naprawdę działają esencje kwiatowe?

IW: Jak wspominałem wcześniej: równoważą energie w poszczególnych wymiarach. Np. papaja jest esencją, która uspokaja umysł. Stosujemy ją u osób podejmujących wiele ważnych decyzji. Daje ona jasność umysłu potrzebną do dokonania właściwego wyboru. Esencje działają na naszą podświadomość. Np. baobab jest jednym z wielu, który pomaga wyzwolić negatywne przekonania i wzorce. Większość naszych przekonań - podobno ok. 90% - powstaje bardzo wcześnie: od momentu poczęcia do 3 roku życia. Te przekonania kształtują nasze zachowania bez względu na to czy mamy 93 czy 103 lat.. Tak więc - esencje kwiatowe oczyszczają te nieuświadomione przekonania.

W nadświadomości czy też Wyższym Ja każdej osoby obecne są bardzo pozytywne cechy. Tak więc np. jeżeli ktoś jest nieśmiały mamy esencję zwaną Psią Róża (Dog Rose). To nie jest tak, że esencja ta da nam poczucie pewności siebie, ona oczyszcza podświadome bloki, które nie pozwalają nam wyrazić w pełni siebie. Także łączy się z obecnym w nadświadomości poczuciem pewności siebie, przenosi je do świadomości aby mogło być przez nas wyrażone.

Esencje działają również profilaktycznie. Wiele symptomów fizycznych ma swoją przyczynę emocjonalną. Na tym polega całe piękno esencji - pracujemy na poziomie emocjonalnym i duchowym - a to z kolei zapobiega problemom na płaszczyźnie fizycznej.

 

EF: Jak się je stosuje?

IW: Esencje przyjmuje się dwa razy dziennie po 7 kropli pod język - najlepiej rano i wieczorem. Trzeba tylko pamiętać, żeby było to co najmniej 20 minut przed lub po jedzeniu. Także po myciu zębów odczekujemy 20 minut.

 

EF: Czy aby stosować te esencje trzeba mieć przygotowanie zawodowe?

IW: Znowu muszę powiedzieć, że piękno esencji polega na tym że każdy może je stosować. Oczywiście pracują z nimi lekarze, homeopaci, naturopaci, aromaterapeuci, ale także np. architekci zieleni używają ich aby rozwinąć swoją kreatywność, podobnie jak artyści i malarze. Esencją wspierającą twórczość i kreatywność jest Krzak Indyka (Turkey Bush), który usuwa bloki nie pozwalające na twórczą ekspresję.

Wspaniałą rzeczą jest też to, że rodzice mogą podawać esencje swoim dzieciom. Nie musimy mieć przygotowania medycznego czy terapeutycznego aby rozpoznać, że nasze dziecko ma niskie poczucie własnej wartości.

Ostatnio przyszła do mnie matka dwójki dzieci. Ojciec dzieci był bardzo zajętym biznesmanem. Wstawał codziennie wcześnie rano aby pójść na basen przed pracą - to był jego sposób na radzenie sobie z długim dniem pracy. Więc jego starsza 4-letnia córeczka nie widziała go ani rano, bo gdy wstawała jego już nie było ani wieczorem bo gdy on wracał ona już spała. Przez wiele dni go w ogóle nie widywała. Gdy się z nim spotykała była na niego zła, odcinała się od niego wyrażając swój resentyment.

Matka bardzo się o to martwiła. Podała więc swojej córce esencję Czerwonej Orchidei, która pozwala rodzicom nabrać cieplejszego stosunku do swoich dzieci, ale też i działa w drugą stronę wspierając dzieci w nawiązaniu bliższego kontaktu z rodzicami. W rezultacie córka czekała na powrót ojca do domu żeby ją pocałował na dobranoc i zaczęła wstawać rano by przytulić się do niego zanim wyjdzie na basen.

A z kolei ojciec uświadomił sobie jak wiele tracił nie mając kontaktu z córeczką, więc postanowił zmienić swoje zachowanie. Wracał do domu na czas aby spędzić wieczór z dziećmi i jeżeli musiał szedł z powrotem do pracy gdy dzieci już spały. On również zaczął przyjmować esencję z Czerwonej Orchidei. To prosty przykład - i takich w mojej praktyce mam tysiące. Każda rodzina bez specjalnej konsultacji terapeutycznej przy pomocy esencji kwiatowych może uzdrowić istniejące w niej relacje.

 

EF: No tak - ale w Polsce poszczególne esencje nie są jeszcze dostępne na tak szeroką skalę jak w Australii. Zaczynam od sprowadzenia do Polski Twoich zestawów...

IW: No właśnie! To dobry początek. Gotowe zestawy to kompozycje specjalnie dobranych esencji kwiatowych. Po wielu latach praktyki terapeutycznej przygotowałem 14 kombinacji stosowanych w najczęściej powtarzających się problemach.

I tak mamy
ESENCJĘ PEWNOŚCI SIEBIE, która wyzwala nieuświadomione negatywne przekonania na swój temat oraz poczucie winy związane z wydarzeniami z przeszłości, ESENCJĘ PASJI ŻYCIA, odnawiającą entuzjazm i radość życia doskonałą dla zmęczonych i przepracowanych.

Jest ESENCJA SEKSUALNOŚCI - pomocna w wyzwoleniu wstydu i konsekwencji emocjonalnych wykorzystania seksualnego, zapewnia ona otwarcie na zmysłowość i dotyk, pozwala na pełne zaakceptowanie swojego ciała.

ESENCJA KLAROWNOŚCI z kolei zapewnia skupienie i klarowność w czasie wypowiadania się, śpiewania, czytania czy uczenia się (świetna dla uczniów i studentów!); pomaga też w rozwiązywaniu problemów życiowych zapewniając lepszy kontakt z Wyższym Ja.

ESENCJA OBFITOŚCI wyzwala lęk przed brakiem oraz negatywne przekonania i wzorce rodzinne dotyczące pomyślności, otwiera na pełne otrzymywania bogactwa we wszystkich dziedzinach życia.

ESENCJA KOBIECOŚCI harmonizuje i równoważy w czasie menstruacji i menopauzy, pozwala kobietom na pełne doświadczanie swojej kobiecości.

Specjalnie przygotowana kombinacja DLA NASTOLATKÓW poprawia komunikację, wyrażanie siebie, samoakceptację; daje harmonię w związkach, dojrzałość, optymizm i stabilność emocjonalną tak bardzo potrzebną w tym okresie życia.

Jest także kombinacja PIERWSZEJ POMOCY, W PODRÓŻY oraz PIEŚNI SERCA, która wyzwala głos i otwiera serce, dodaje też odwagi i przejrzystości w śpiewaniu, publicznych przemówieniach i wystąpieniach.

Jedna z pierwszych opracowanych przeze mnie kombinacji pt. MEDYTACJA zapewnia ochronę psychiczną, "reperuje" aurę; wspiera duchowe przebudzenie i pomaga na głębsze wejście w praktyki religijne czy duchowe. Szczególnie polecam ją osobom zaczynającym lub już praktykującym medytacje.

Dostaję mnóstwo listów od osób, które z sukcesem zastosowały gotowe kombinacje esencji. Na przykład: mamy esencję zwaną Dagger Hakea stosowaną na resentyment i urazy z przeszłości. W większości związków partnerskich z czasem pojawiają się żale i urazy. Niewyrażone mają negatywny wpływ na związek. Zauważam u moich pacjentów, że większość z nich trzyma się swoich urazów i smutku. Warto je oczyścić stosując esencję kwiatu Sturt Desert na smutek, czy Dagger Hakea na urazy. Obydwa kwiaty są w mojej najnowszej kombinacji pt. ZWIĄZKI, bo wierzę że trzeba te emocje wyzwolić aby mieć zdrowe i szczęśliwe związki z innymi.

 

EF: Brzmi to wspaniale! Dziękuję za rozmowę. Z niecierpliwością będziemy czekali na Twoją wizytę w Polsce w maju przyszłego roku. Zgodziłeś się na wystąpienie na krakowskim Festiwalu Ezoterycznym i poprowadzenie dwudniowych warsztatów wprowadzających do pracy z Esencjami z Australijskiego Buszu. Do zobaczenia w Polsce.

IW: Do zobaczenia. Moją wizją jest udostępnienie esencji we wszystkich krajach na świecie - są bezpieczne, szybko działają i niosą pomoc w trudnych sytuacjach życiowych. Jestem przekonany, że wspaniale będą służyły w twoim kraju.

Od Ewy: wszystkie esencje dostępne są w biurze ISI - tel. (22) 834 65 89 także w sprzedaży wysyłkowej. Wysyłamy katalog gotowych zestawów.


Tekst autorski:
Ewa Foley

 

Pobrano ze strony:
http://www.foley.com.pl
w dniu 18.04.2007
za zgodą autorki

 

 

 

 

 

WYPRZEDAŻ!!!


ESENCJE UŻYWANE

WYPRZEDAŻ!!!
        Zobacz szczegóły          

 

ZAPISY!!!

     

KONCENTRATY
ZAPISY!!!
26.02. - 01.03.2018
     Zobacz szczegóły          

Quantec - NOWOŚĆ!!!

Video

Poradnik

"Esencje Matki Ziemi"
Esencje Nowej Generacji