Witam Pani Beato,

koncentraty i mieszanki bezpiecznie dotarły. Dziękuję :)
Tak mi się wydawało, że przydałaby mi się pewna esencja i jest w mojej mieszance :)
 
Kiedy popracuję nad jakimiś problemami, czasem wystarczy nad jednym to znikają esencje Bacha :) Bywa też tak, że z kolei ruszę coś i esencje wracają :)

To bardzo ładnie widać po składach, które Pani wybiera, że coś się dzieje i to tylko takie przemiłe potwierdzenie :).
 
Spróbowałam dziś oczywiście kaktusików. Gdy sobie wlałam do szklanki dwie kropelki Aura Cleansing Cactus, to - nie powiem - żeby tak od razu było miło.

Zrobiło mi się niedobrze, ścisnęło mnie w gardle, jakiś czas trzymało, potem miałam takie dziwne uczucie ściskania wokół głowy. Potem spróbowałam sobie drugiej esencji (Joyful Opuntia) i po mału zaczęły te nieprzyjemności mijać i w dobrym humorze wyszłam z domu.

Ciekawe to było przeżycie :) 
Dziękuję za te nowe esencje :)
Pozdrawiam

Sylwia
(dodano: 07.06.2013)

 

Myślę, że ich działanie [kropli] przejawia się w drobnych zmianach, których jest coraz więcej. np. w zachowaniu psa widać spokój, mój pies zawsze spał skulony, jakby w każdej chwili chciał się zerwać w razie “niebezpieczeństwa”. Teraz często śpi w pozycji wyciągniętej, a nawet chrapie niemożliwie.

Innym przejawem jest, że zgadza się czasem zostać beze mnie w innym pomieszczeniu.
Po prostu nie chce mu się wstawać, żeby mi towarzyszyć, co akurat uważam za zdrowe, ponieważ jego chodzenie za mną było chyba trochę obsesyjne. 

W sprawie psa jeszcze chciałam zapytać, czy jemu też można takie bogatsze krople podać (z Korte itp.), ponieważ mam wyrzuty sumienia, że my dostajemy lepsze krople. 

Ja z kolei czuję się wiecznie zapracowana, ale ostatnio zrobiłam kilka rzeczy, na które wcześniej nie miałam czasu ani ochoty (np. posprzątałam za jedną szafką, o czym myślałam pół roku wcześniej), poza tym mniej sie denerwuję, że czegoś nie zdążę zrobić.

Katarzyna 
(
dodano: 13.05.2013)

Witam, 

próbowałam i nadal zażywam esencję WOMEN i powiem tak: ma ogromną moc i niesamowicie podnosi poziom energii :) Jest cudna i cieszę się, że mogłam ją od Pani kupić. 

W sobotę rozmawiałam z moim mężem na temat jego problemów w pracy, przyczyn i rożnych powiązań i zależności. Nic nie widział, nie łączył, nie pamiętał. Poddałam się i zrezygnowałam, nie chciałam już tego drążyć.

Nie pamiętam o czym pomyślałam, w każdym razie mąż zapytał czy mogłabym mu podać esencje MEN. Dodał trzy kropelki do szklanki wody. Posiedział, podumał i znalazł rozwiązanie :)

My jednak dopiero po jakimś czasie skojarzyliśmy, że jego umysł "rozjaśnił się", otworzył intuicję właśnie po kropelkach :)

Sylwia
(dodano: 10.12.2012) 

Witam Pani Beato,

pragnę jeszcze podzielić się refleksją - gdy zaczynałam przygodę z kroplami miałam nadzieję, że pomogą błyskawicznie i dość szybko przywrócę właściwą sobie równowagę emocjonalną. Jak dobrze obie wiemy, to nie działa jak zastrzyk dożylny, natychmiast...

Ale dziś z perspektywy minionego czasu (2 lata) czuję się innym człowiekiem.

Chciałam więc Pani bardzo podziękować za wszystkie wyczerpujące dogłębnie temat słowa otuchy, wskazówki, rady, własne doświadczenia przelane dobrodziejstwem komputerowym. 
Zwłaszcza na początku kiedy zasypywałam Panią mnóstwem pytań i dostawałam tak dalece wyczerpujące odpowiedzi, po to, by mi pomóc zrozumieć jak to działa, co trzeba robić, czego się wystrzegać. 

Mam zmienione spojrzenie na wiele dziedzin życia - odpuszczam sobie zadania, które kiedyś frustrowały brakiem możliwości ich realizacji. Jeśli nie mogę zrobić teraz, zrobię innym razem... Nie mówię tu oczywiście o rzeczach koniecznych, bo poczucie obowiązku właściwie pojętego mam głęboko zakorzenione. [...] 

Zawsze patrzyłam na czyjeś potrzeby w pierwszej kolejności potem na swoje. Dziś częściej realizuję swoje cele, nie odmawiając innym. I ze zdziwieniem odkrywam, że to się da zrobić :)

Mam poczucie wewnętrznej równowagi, choć oczywiście zdarzają się chwile napięcia i napiętych emocji, ale częściej niż kiedyś potrafię nad nimi zapanować. A jeśli już wybuchnę i najpierw zadziałam emocjonalnie a później się dopiero zastanowię, to nie wyrzucam sobie jak kiedyś tego złego ale... wyciągam wnioski na "jutro" żeby nie powtarzać błędów.

Nie chcę tu powiedzieć, że stałam się aniołem :) bo tak dobrze to przecież nie ma, ale... jest inaczej, lepiej - za co Pani, droga Imienniczko, bardzo dziękuję...
Serdecznie pozdrawiam wysoko energetycznie z pozytywem na duszy

Beata 
(dodano: 29.11.2012)

Witam Pani Beato, 

napiszę Pani o naszej wspólnej przygodzie, mojej i Huberta z esencją Delfin. 

Oczywiście, największe wrażenie zrobiła na mnie, gdy pojawiła się u nas w domu. Już od samego patrzenia i dotykania można było poczuć jej wibracje i radość. 

Pewnego razu, tak bardzo zapragnęłam spotkać się z najprawdziwszym delfinem, ale pomyślałam sobie, no jakże to, to niemożliwe. 

Buteleczka dalej sobie stała, esencję miałam w mieszankach. Zbliżały się wakacje. Pragnienie powróciło i tak wszystko tak się ułożyło, że spełniło się :) 

Razem z moim synem Hubertem mieliśmy cudowne spotkanie ze wspaniałym delfinem. Spotkanie,  którego nie da się opisać słowami. Przebywanie z tymi cudownymi  zwierzętami, dotykanie ich, bycie blisko, patrzenie, to sama radość, to wszystko co daje nam esencja, tylko że teraz, już, w ogromnej dawce :) Przeżycie niezapomniane! 

Samo przygotowanie do podróży, chyba niezwykłe nie było. Na początku pojawiła się myśl, marzenie, żeby choć przez chwilę znaleźć się blisko tego cudownego zwierzęcia. Pomysłem zaraziłam syna . Oczywiście był na tak!

Skoro już mu o tym powiedziałam, to nie miałam wyjścia i zaczęłam działać :)
Zaczęłam szukać w Internecie,  czy jest w ogóle taka możliwość, jak to zrealizować.

Okazało się, że jest pewne biuro podróży, które organizuje wyjazdy wakacyjne, wyprawy do delfinariów.

W tamtym momencie, w mojej głowie  tylko takie spotkanie było dla nas możliwe. Pomyślałam, że to wszystko - pójdziemy na pokaz, chociaż popatrzymy na te wspaniałe istoty, choć szkoda, że nie na wolności  :(  Ale okazało się, że jest jeszcze możliwość popływania, spotkania osobistego z delfinami. Wszystko pięknie, tylko skąd teraz wziąć pieniądze na wyprawę?  Do tego mój lęk przed samolotem, bo nigdy jeszcze nie latałam. 

Posiedziałam, pomarudziłam, prawie się poddałam, ale pragnienie w sercu się tliło, więc wszystko powierzyłam Bogu.

Pomyślałam, co ma być to będzie! Jeśli Bóg chce, żebyśmy tam byli, to będziemy! Wszystko ułoży się pomyślnie. Będziemy mieć najwspanialsze wakacje w życiu. I tak się dokładnie stało! 

Prócz małego opóźnienia  z wylotem do Turcji, bo tam się udaliśmy, wszystko było tak, jak powinno. Wszystko się udało! 

W delfinarium było cudownie. A delfin ?  Brak mi słów by to opisać.

To spotkanie miało szczególne znaczenie dla Huberta. Miało też ogromny na niego wpływ.  Bardzo się zmienił. Nie tylko ja to zauważyłam. Jego zachowanie się zmieniło. Wyciszył się, złagodniał. To nie ta sama osoba :) To jest coś niesamowitego!  Te pół godziny z delfinem zdziałało cuda.

Od początku czułam, że to będzie coś ważnego, szczególnego  dla Huberta, że to on potrzebuje kontaktu z delfinami. I tak się stało. Jedna z niewielu inspiracji, której posłuchałam, odważyłam  się pomarzyć, coś zrobić, w ogóle zacząć działać. I dokładnie wszystko się udało!

Nie spodziewałam się i nie sądziłam, że syn  tak przeżyje i tak mocno odbierze spotkanie z Eco :) Że taki wpływ będzie miał dotyk, wibracje tego zwierzęcia, nie tylko w chwili przebywania z nim, ale i potem. Że to zostanie, że dokona się tak wielka zmiana.

Nie umiem tego opisać, bo sama tego wszystkiego do końca nie rozumiem.
Nie obejmuję moim umysłem :) 
Serdecznie pozdrawiam 

Krystyna
(dodano: 13.09.2012)

URLOP!!!

 

URLOP !!!
01.08. - 15.08.2018 
Zobacz szczegóły  

                                                

ZAPISY!!!

     

KONCENTRATY
ZAPISY!!!
27. - 30.08.2018
     Zobacz szczegóły          

Quantec - NOWOŚĆ!!!

Video

Poradnik

"Esencje Matki Ziemi"
Esencje Nowej Generacji